Deante

Pracownicy o Deante

  • Katarzyna Rojewska

    Key Account Manager
    Kiedy dawno temu, przygotowywałam dokumenty sprzedaży...
    ...pewnej działki gruntu, nie sądziłam, że za parę lat to będzie moje miejsce pracy. Działka po pewnym czasie zmieniła się w plac budowy, na którym szybko stanął magazyn, potem pojawili się ludzie i towary. Tak więc obok przedsiębiorstwa, w którym pracowałam, na moich oczach wyrosła baza logistyczna firmy Deante.

    Gdy okazało się, że moja ówczesna firma kończy działalność i muszę szukać innej pracy, "przeskoczyłam przez płot" i zaczęłam odpowiedzialną i trudną pracę w Biurze Obsługi Klienta firmy Deante. Przez wiele lat wystawiałam dokumenty sprzedaży, wysyłając towary w rożne regiony Polski i nie tylko, do klientów, którymi się opiekowałam.

    Baterie, zlewozmywaki, natryski i kabiny stały się dla mnie "chlebem powszednim". Wiem co to "rurka sztywna" i "wentyl" (cyt. klienta) czyli wężyki do baterii, ile jest granitu w granicie i czy istnieje zlewozmywak "samoczyszczący". Podczas wszelkich wizyt towarzyskich zawsze sprawdzam, co ludzie mają w łazienkach i kuchniach i czy przypadkiem nie są to produkty mojej firmy.

    Po pewnym czasie z fakturzystki przedzierzgnęłam się w specjalistkę ds. sprzedaży, potem powierzono mi obowiązki z-cy kierownika działu, w którym pracowałam. Od lutego 2009 pracuję w Centrali firmy Deante w Łodzi, zajmjąc się klientami sieciowymi. Niedawno też świętowałam 10-lecie pracy w firmie. To praca, która daje wiele satysfakcji i rozwija, choć przyznaję czasem nie jest łatwo. Myślę jednak, że nic, co przychodzi lekko nie jest warte zachodu, tak więc zaczynam 11 rok...

    Czytaj więcej...

  • Katarzyna Dietrich

    Kierownik Działu Marketingu
    Zanim rozpoczęłam pracę w Deante...
    ...decyzję o zmianie poprzedniego miejsca pracy podjęłam dużo wcześniej, ale wiadomo podchodziłam do niej "z pewną dozą nieśmiałości" i dość leniwie. Nie zmuszały mnie na szczęście do tego okoliczności, a jako młodej ambitnej osobie wydało mi się, że stać mnie na coś więcej. Dość nieregularnie uczęszczałam więc na kolejne interview, i po każdym znajdowałam sobie jakieś wytłumaczenie, żeby nie podjąć nowego wyzwania. Przyznaję, że po pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej w Deante również nie obiecywałam sobie zbyt wiele. Tym bardziej, że stanowisko na które zdecydowałam się aplikować nie do końca odpowiadało moim zainteresowaniom, kwalifikacjom i co tu dużo mówić także aspiracjom. Ofertę pracy w Deante znalazłam w poniedziałkowym wydaniu "GW Praca" - wówczas jednym z najbardziej aktualnych i obszernych źródeł z ogłoszeniami miejsc pracy - i dość szybko zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną. Nie będę zdradzać wszystkich tajników i aspektów tej rozmowy, ale przyznam, że była to jedna z ciekawszych rozmów jaką odbyłam - nie było sztampy, kwestionariusza, testów na inteligencję (przynajmniej nie tych standardowych), itp. Po pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej w Deante jedno było pewno: jak nie zachowałam się zgodnie z książkowymi zasadami, ale i pytania nie były standardowe, np. a czym tak naprawdę chciałaby się Pani zajmować w życiu?

    Tymczasem telefon zadzwonił po raz kolejny i ponownie zaproszono mnie na spotkanie. Tym razem w innym gronie i już z konkretnymi propozycjami - ku mojemu zadowoleniu zupełnie innymi niż na początku. Zaproponowano mi pracę w dziale promocji i pomimo wielu prób zniechęcenia mnie pracą fizyczną w magazynie, tym razem zdecydowałam się podjąć wyzwanie... a dzisiaj, z ponad 3-leniej perspektywy z całą pewnością stwierdzam, że była to słuszna decyzja.

    W dziale promocji rozpoczęłam ciężką, ale i pasjonującą pracę na stanowisku Specjalisty ds. Marketingu. Z każdym dniem uczyłam się nowych rzeczy, rozwijałam własne umiejętności, podpatrywałam lepszych i zbierałam żniwo własnych błędów. Opłaciło się... dzisiaj jestem Kierownikiem Działu Marketingu, a wszystkim aplikującym życzę powodzenia i podobnych refleksji po latach.

    Czytaj więcej...

  • Maria Heller

    Grafik
    Moja historia w Deante...
    Zanim zaczęłam pracować w Deante, wykonałam solidną rundę po rynku ofert. Poszukiwanie pracy rzadko należy do rzeczy przyjemnych. Szczególnie, gdy wbrew oczekiwaniom, okres ten niebezpiecznie się przeciąga. Najpierw, oferty sortuje się wybrednie, powoli - żeby oszczędzić sobie wszelkich możliwych pomyłek. Potem jednak czas przyspiesza, a poszukiwania stają się niemniej angażujące niż praca na pełnym etacie. Dlatego, gdy po intensywnym okresie rekrutacyjnym znalazłam w końcu miejsce, w którym mogłam "odetchnąć", nie miałam zamiaru szukać dalej. Telefony, które nadal odbierałam w sprawie pracy, ucinałam więc krótkim: "dziękuję, nieaktualne."

    Jednak przy którejś rozmowie z kolei, Głos ze słuchawki nie dawał za wygraną: "Jeśli nie może Pani w piątek, zapraszam w poniedziałek... o 17 za wcześnie? Nie ma sprawy! Proszę przyjść na 18..." Gdy obalone zostały już wszystkie z przeszkód, które nie pozwalały mi dotrzeć na rozmowę, a ja nadal wykazywałam niezdecydowanie, Głos wyraźnie się zirytował: "Przecież ja Pani nie zmuszam!"

    Przez chwilę na linii zaległa cisza. Jednak coś "załapało", bo na rozmowę przyszłam.
    A dalej ... to już sama przyjemność :) Teraz robię to, co lubię, czyli dbam o to żeby marka Deante wyglądała dobrze i dobrze się kojarzyła. Budowanie oczywiście pozytywnego wizerunku firmy to pasjonujące zajęcie, a od niedawna mogę cieszyć się nim znów 8 godzin dziennie - w Deante :)

    Czytaj więcej...

Gazele Biznesu Przedsiębiorstwo FairPlay 2008

© 2007 Deante ® Sp. Jawna
Wszelkie prawa zastrzeżone